Kto zniszczył Twierdzę Koźle? Kto wygnał Franciszkanów z Góry św. Anny aż trzy razy? Czemu w kędzierzyńskim lesie w ciągu roku mieszkało od 50 do 70 tys. ludzi? Tak wiele pytań... i tak wiele odpowiedzi! Zapraszamy do zapoznania się z tajemnicami Kędzierzyna-Koźla razem z Footsteps!

Góra, co wiele imion miała

Jak z większością miejsc kultu religijnego, także z Górą św. Anny wiążą się mniej lub bardziej prawdopodobne legendy. To jednak jej prawdziwa historia czyni z niej więcej niż tylko punkt na mapie. Pierwszy raz pojawia się w XVI wieku we wzmiance o kościele na szczycie Chełmskim należącym do rodu Strzałów. W takim razie jak się ta góra nazywa? Na mapie Helwiga z 1561 roku widnieje jako Góra św. Jerzego, za to w 1599 roku dokumentalnie jest potwierdzona nazwa Góra św. Anny. Choć później wszystkie trzy nazwy stosowano zamiennie, dziś funkcjonuje jedynie jej ostatnia nazwa. Losy Sanktuarium na Górze św. Anny wiążą się ze szlacheckim rodem Gaschinów, który zarządzał okolicznymi dobrami. Hrabiemu Melchiorowi Ferdynandowi, gorliwemu katolikowi, bardzo zależało by sprowadzić tam Franciszkanów ale im z Krakowa nie było śpieszno. Dopiero gdy podczas wojny szwedzkiej w 1655 roku Kraków był zagrożony, zakonnicy uciekli, a część współbraci trafiło na Górę św. Anny. Dnia 30 kwietnia 1673 roku odbyła się uroczysta konsekracja kościoła. Wkrótce po przybyciu zakonników na górę, okazało się, że nie mają za bardzo gdzie się podziać, więc hrabia wybudował im drewniany klasztor, który jego potomkowie przebudowali na kamienny około 100 lat później. Czas mijał a Pruscy Władcy Śląska zaczęli się panoszyć. Na początku wydali zakaz pielgrzymowania miejscowej ludności za granice Państwa Pruskiego. Potem zabronili zbierać jałmużny, więc zakonnicy zaczęli przymierać głodem. W końcu skonfiskowali klasztor i rozwiązali Zakon, a Franciszkanie musieli się wynieść. Potęga rodu Gaschinów upadła i jego potomkowie sprzedali swoje dobra wraz z klasztorem. Dopiero w 1852 roku Franciszkanie wrócili na Górę św. Anny, po tym jak Rząd Pruski oddał kościół i klasztor arcybiskupowi wrocławskiemu. Niecałe 20 lat później zakonnikom znowu się dostaje. Otto von Bismarck rozpoczął walkę polityczną zmierzającą do całkowitego podporządkowania Kościoła Katolickiego władzy państwowej. Żandarmi z czasem ograniczają zakonników w pełnieniu ich posługi. W 1875 roku znów się wyprowadzają, a 2 lata później ponownie wprowadzają. Ponieważ przysłowiowo do trzech razy sztuka, ostatni exodus spotkał ich w 1938 roku, gdy III Rzesza zaczęła konfiskować, zakazywać, nakazywać i w rezultacie wyrzuciła ich z Sanktuarium. Franciszkanie na Górze św. Anny zaznali spokoju dopiero w czasach powojennych.

Góra św. Anny
sanktuarium św. Anny na górze św. Anny

1807

Nie był to zwyczajny rok w życiu mieszkańców Kędzierzyna. Wtedy bowiem rozpoczęło się wielkie oblężenie będące ostatnim w dziejach twierdzy Koźle, która w przeszłości pozostawała wielokrotnie niezdobytą. Gdy 18 stycznia rozległy się dźwięki kanonady i wielki huk, to właśnie Napoleon I realizował część swego planu podboju Śląska. Twierdzę Koźle oblężyło 7546 żołnierzy. W defensywie było ich niemal o połowę mniej. Wszystko skute było lodem, panował przenikliwy mróz. Okoliczni chłopi pod ostrzałem nieprzyjaciela przymusowo skuwali w pośpiechu lód tworzący grubą pokrywę na fosie. Wojska bawarsko-francuskie nie ustępowały, oblężenie przeciągało się miesiącami. Dostęp do twierdzy był utrudniony. Choroby, brak środków higienicznych i częściowo głód zmusił część obrońców do dezercji. W kwietniu do wrogich wojsk dotarły posiłki i wznowiono oblężenie. Jeden z pułkowników zmarł na tyfus, a nowy dowódca bezskutecznie usiłował uzyskać pomoc. Na początku czerwca dowódcy walczących stron pertraktowali wspólnie nad kapitulacją. Finalnie, 13 czerwca zawieszono broń i obrońcy twierdzy poddali się. Wstrzymanie przeciągnięto do 16 lipca gdy Twierdza miała być oficjalnie przekazana wojskom Napoleona. Jak na ironię losu, pokój zawarty 9 lipca w Tylży uczynił przekazanie twierdzy nieaktualnym. Po tym krwawym i bezcelowym oblężeniu pozostały zgliszcza, które później jeszcze bardziej ogołocono.  Dziś możemy podziwiać smętne, choć wciąż monumentalne ruiny Twierdzy Koźle, której historia sięga aż XII wieku.

Śląska „bitwa o benzynę” na szlaku II Wojny Światowej

Dawno temu w Kędzierzyńskim lesie, w cieniu sosen i przy świergocie ptaków, rozegrały się losy kolejnych ofiar nazistowskich Niemiec. Prężnie rozwijająca się inżynieria III Rzeszy pochłaniała olbrzymie pokłady paliwa. Ograniczony dostęp do złóż ropy naftowej zmusił Niemców do opracowania alternatywnej metody pozyskiwania paliwa - suchej destylacji węgla. Kędzierzyn znajdował się stosunkowo daleko od granic wrogów III Rzeszy, śląskie kopalnie obfitowały w węgiel, a ponadto istniejące tam połączenia transportowe, wodne i kolejowe, przysłużyły się do usytuowania tutaj trzech zakładów produkcji paliwa. Tak na przełomie lat 1939/1940 z ramienia dwóch spółek AG Hydriewerke i IG Farben powstały zakłady w dzisiejszych Zdzieszowicach, Blachowni oraz Kędzierzynie. Przy takim założeniu ponad miarę, rosnącym zapotrzebowaniu na paliwo, należało zaangażować do pracy sporo siły roboczej, którą w tym przypadku stanowili jeńcy wojenni i robotnicy przymusowi różnych narodowości. Zdarzali się nawet tacy egzotyczni więźniowie jak maorysi z ziem wchodzących w skład Korony Brytyjskiej. W okolicy zakładów wzniesiono  około 30 obozów w tym także pododbóz kompleksu Auschwitz, Arbeitslager Blechhammer (Judenlager) dla więźniów narodowości żydowskiej, na terenie którego zachowało się jedno z niewielu oryginalnych krematoriów w Europie. Zakłada się, że obozy mogły mieścić jednocześnie około 30 000 więźniów.

Całe przedsięwzięcie celowało w Konwencję Genewską i nie mogło umknąć uwadze opozycji więc zakłady stały się przedmiotem ofensywy bombowej  Stanów Zjednoczonych - 15th USAAF. Samoloty pilotowali wyłącznie czarnoskórzy żołnierze z czego niewielu zdaje sobie sprawę. Dla nich misja, niejednokrotnie śmiercionośna, była prawdziwym wyróżnieniem i dumą, gdyż w tym samym czasie w Stanach toczyłam sie wciąż walka o równouprawnienie. Baza lotnicza znajdowała się w południowych Włoszech, więc łączna długość misji w powietrzu, jeżeli udało się ją szczęśliwie ukończyć, trwała 8 godzin. Podczas lotu można się było natknąć się na artylerie przeciwlotnicze i patrolujące niebo myśliwce III Rzeszy, zaś na terenie zakładów produkcyjnych znajdowało się mnóstwo schronów przeciwlotniczych wytrzymujących bezpośrednie ataki bombowe. Zadanie było więc niełatwe.

Jeżeli jesteście ciekawi jak w swojej młodości wyglądała Twierdza Koźle i jak prezentuje się dzisiaj lub jeżeli nurtuje Was co III Rzesza wyczyniała w opolskich lasach, skorzystajcie ze szlaków footsteps. Przygotowane trasy z pewnością sprostają Waszym oczekiwaniom, a w przypadku kolejki do Sanktuarium św. Anny, przeprowadzą Was przez inne, mniej znane zabytki sakralne Kędzierzyna Koźla.