Rok 1994, grupa nurków, która podjęła się podwodnej eksploracji zalanych zabudowań militarnych MRU, z uczuciem silnego rozczarowania podchodzi do ostatniego z planowanych na ten dzień zanurzeń. Ruina panzerwerka 778, jednego z 83 zachowanych żelbetonowych schronów bojowych ze stalowymi kopułami, maluje się niepozornie na tle nadrzecznej zieleni. Dwóch nurków otwiera mosiężny głaz w podłodze we wnętrzu ruiny i zanurza się powoli w wilgotnej otchłani spowitej mrokiem. W wodnej rzeczywistości nurkowie szamotają się w zwolnionym tempie w poszukiwaniu latarki. Ich płetwy mącą wodę poruszając dryfującym pyłem, a gdy tylko rozbłyska światło ich oczom ukazuje się bezkresny tunel, na którego końcu czas zatrzymał się około 1945 roku...

Kapsuła czasu

Historia panzerwerka 778 w Boroszynie jest niezwykła, bowiem maskował się on we wsi dość długo po zakończeniu wojny pod drewnianą zabudową gołębnika do czasu gdy z pozostawionej w nim broni ktoś zapolował na rosyjskich żołnierzy pojących konie nad rzeką. Nieustrzeleni Rosjanie spalili wieś, a później bunkier wysadzono. Zalewając dolną kondygnację panzerwerka 778, woda pogrzebała plany potencjalnych szabrowników, czyniąc bunkier jedynym, gdzie zachowało się oryginalne wyposażenie. Niemalże udało się odtworzyć scenę z ostatnich minut opuszczających to miejsce w pośpiechu żołnierzy, bowiem jeden z nich pozostawił na pryczy płaszcz wraz z portfelem. O pogotowiu bojowym świadczyły też uzbrojone granaty, dwa karabiny na stojaku i walająca się po podłodze amunicja. W skład wyposażenia wchodziły grzejniki, umywalki, meble między innymi stół, przewrócone zydle, łóżko z siennikiem, hydrofory swego czasu odprowadzające wodę i elementy systemu łączności sieci elektrycznej. Ściany pokryte były nazwami pomieszczeń wraz ze wskazówkami dla zagubionych żółtodziobów zasilających nowo przybyły posiłek żołnierzy w czasie wojny. Rok po ekspedycji nurkowej wodę odpompowano by się pozachwycać na sucho. Zachwyciło się też grono alternatywnej grupy miłośników historii, które w krótkim czasie obłupiło wnętrza z ekspozycji włącznie z grzejnikami i zabytkową siecią elektryczną. Nagi panzerwerk nie budził dłużej pożądania i matka natura ponownie pochowała go pod wodą.

Służąc Armii III Rzeszy

Panzerwerk 778 to tylko jeden z żelbetonowych bunkrów wchodzących w skład grupy warownej Międzyrzeckiego Rejonu Umocnień rozciągającego się na przestrzeni 80 km pomiędzy Gorzowem Wielkopolskim a Zieloną Górą. Dziś na tym terenie udało się zlokalizować 83 schrony pancerne, 21 z nich połączonych siecią tuneli o ścianach grubych na 1,5 metra położonych na głębokości ponad 40 metrów. Bunkry skonstruowane były zazwyczaj z dwóch kondygnacji lecz bywały obiekty trzy i czterokondygnacyjne, a wieńczące je kopuły ważyły około 40 ton. Były w stanie znieść ostrzał pocisków o kalibrze 220 mm. Pancerz bunkrów miał grubość od 25 do 35 cm. Kolejnym godnym odnotowania obiektem jest panzerwerk 717 w Pniewie, jedyny który zachował się w całości po dzień dzisiejszy i jest udostępniony do zwiedzania. Jego wnętrze wypełniają teraz ekspozycje muzealne z zaaranżowaną adekwatnie do klimatu scenografią. W Pniewie poza muzeum znajduje się kasa biletowa i skansen sprzętu wojskowego.

Umocnienia-Międzyrzecz
Bunkry-Międzyrzecz-MRU

Co skrywał bunkier pod hełmem

Konstrukcja naziemna, właściwie nie do przebicia, to jedynie wierzchołek góry lodowej. Pod panzerwerkami, od hełmu po posadzkę, 30-45 m w głąb ziemi znajdowały się pomieszczenia magazynowe, koszary dla załóg obiektów bojowych, akumulatorownie i warsztaty. Z powierzchni prowadziły do nich klatki schodowe lub windy. Obiekty łączył system komunikacji: tunele szlakowe oraz kolej wąskotorowa. Cały system podziemnych korytarzy posiadał skutecznie działające odwodnienie grawitacyjne, był oświetlony i wentylowany. System uległ uszkodzeniu i obecnie udostępnionych jest do zwiedzania jedynie 2 km z 30 km istniejących tuneli. Niewiele trzeba by wyobrazić jak skomplikowaną podziemną infrastrukturę stanowił labirynty tuneli, gdzie echo niosło stukot wojskowych butów i jęki ranionych żołnierzy.

Rozbić się na smoczych zębach MRU, czyli o inżynierii i hydrologii w III Rzeszy

Przy zwiedzaniu naziemnych fortyfikacji MRU Pomiędzy Odrą i Wartą rekomenduje się wziąć jednego z przewodników - mędrców aby wyjaśnił czekające fenomeny. Nie możemy się jednak powstrzymać, żeby nie opowiedzieć Wam o niektórych przemyślnych wynalazkach wojennej inżynierii. Do fortyfikacji polowych należały takie klasyki jak zasieki z drutu kolczastego, lecz również smocze zęby czyli nic innego jak słupy przeciwpancerne wraz z wałami i fosami, utrudniające przejazd czołgom włącznie z zębami hipopotama, które strzegły dróg podmokłych w MRU. Dość sporo jest także tobruków - mini schronów dla dwóch uzbrojonych w karabiny maszynowe żołnierzy. Do osiągnięć hydrologii zdecydowanie należą tama spustowa - obsługiwana przez dwóch ludzi mogła uniemożliwić przemarsz wojsk zalewając wyznaczony obszar. Ściany tamy o 3,5 metrów grubości i masie 1800 kg mogła wytrzymać uderzenie bomby lotniczej. Wisienkę na torcie umocnień stanowią mosty rolkowy i obrotowy czyli XX wieczne wersje mostu zwodzonego. Pierwszy typ reprezentuje osiem mostów, które są do dziś przejezdne. Most rolkowy w wypadku oblężenia był przetaczany przez specjalny mechanizm na stronę umocnień. Most obrotowy zaprojektowany został tak, by w razie najazdu obrócić go o 90 stopni równolegle do brzegu od strony umocnień.

Zatrzasnąć Bramę Lubuską

Można powiedzieć, że potężne pozostałości po fortyfikacjach, pierwotnie Festungsfront Oder-Warthe Bogen (Umocniony Łuk Odry i Warty), po Linii Maginota, jedne z najciekawszych kompleksów w Europie, wyrosły jak grzyby po deszczu, bowiem ich budowa trwała zaledwie kilka lat. Taki rozmach i trzymanie się -nie przebierając w słowach - "deadlinu" przypadł w udziale Adolfowi Hitlerowi. Niemcy, chociaż zabraniał im tego Traktat Wersalski rozpoczęli w 1927 r. przygotowania do umacniania swojej wschodniej granicy. Chcąc uniknąć interwencji aliantów wszystkie działania utajniono. Już w 1933 roku promienie słońca odbijały się od stalowych elementów zabudowań  w Prusach Wschodnich, na Pomorzu i Śląsku. Po I Wojnie Światowej doktryna wojenna Niemiec zakładała atak Francji, w tym także jej sojusznika - Polski od strony wschodniej. Międzyrzecz i okoliczne miejscowości znajdowały się w centrum tzw. Bramy Lubuskiej, czyli terenów, przez które wiodła najkrótsza trasa z Berlina do Warszawy. Projekt fortyfikacji w tym miejscu obejmował linię zapór Niesłysz - Obra, regulujących naturalne cieki wodne łączące jeziora i obiekty bojowe stojące na straży głównych przejść drogowych. Od czasu rozpoczęcia budowy w 1936 do początku II Wojny Światowej powstało 106 bunkrów, w tym 21 z nich połączonych siecią podziemnych tuneli o długości 30 km, co i tak stanowiło zaledwie 30% tego co Führer zaplanował. W ciągu II Wojny Światowej jego strategia uległa zmianie i zamiast bunkrów inwestował w dywizje pancerne.

Bunkry-Umocnienia-Międzyrzecz-MRU
Umocnienia-Eksponaty-Międzyrzecz

Nietoperek I, Nietoperek II, Batman

Nie można przemilczeć faktu, że System Umocnień w Międzyrzeczu przysłużył się też czemuś milszemu niż rozlew krwi. Jeżeli są wśród Was chiropterologowie to zadrżą z ekscytacji na wieść, że w zapomnianych tunelach znalazło schronienie 12 różnych gatunków nietoperzy, a zimuje tu od 20 do 30 tys. tych ssaków co czyni MRU największym w Europie Środkowej zimowiskiem nietoperzy. Puszyste Dracule zostały objęte ochroną najpierw na terenie rezerwatu Nietoperek I, później na terenie całego MRU gdy powołano rezerwat Nietoperek II. Kiedy zwierzaki zaobrączkowano, okazało się, że bez MRU zimy nie ma, bo np. nocek rudy czy nocek duży lecą tu 260 km żeby się dobrze wyspać do góry nogami.

 

Jeżeli czytając ostatnią linijkę naszego tekstu nie możecie się doczekać aby wskoczyć do swojego jeepa khaki i wyruszyć na ekspedycję do MRU, Wasze plastikowe karabiny dyndają Wam na ramieniu a replika hełmu już wylądowała na głowie, odprężcie się. Za Niemców nie było łatwo, teraz też nie jest. Przed wycieczką koniecznie odwiedźcie stronę internetową MRU, bowiem zwiedzając zabudowania należy restrykcyjnie przestrzegać panujących tam reguł. Żeby nie ostrzelano Was nieprzyjemnymi uwagami i ostatecznie odmową, należy być odpowiednio wyposażonym i pojawić się po uprzedniej rezerwacji miejsca, ponadto w okresie zimowym część tras bywa zamknięta przez wzgląd na nietoperze. Z kolei jeżeli nie doczytaliście bloga do końca, już tam jesteście i jest Wam smutno bo nie udacie się w czterogodzinną trasę po mrocznych podziemnych tunelach, to załadujcie trasę Szlak Militariów i Fortyfikacji w aplikacji Footsteps i zobaczcie inny naziemny Meisterstück Ziemi Lubuskiej.