Skąpe promienie wschodzącego słońca rzucają światło na płaskorzeźby z wizerunkami Piastów Śląskich. Na poły ponure, na poły poważne, unieruchomione w kamieniu twarze przedstawicieli jednego z najwspanialszych europejskich rodów, skierowane są w stronę niewielkiej grupy ludzi. Kilkunastu naukowców z profesorem Figlerowiczem na czele, stanęło pod bramą wjazdową do Zamku Piastowskiego w Brzegu i przygląda się tajemniczym portretom z analityczną podejrzliwością. Za moment wkroczą do podziemi zamczyska, by odszukać kolejne elementy potrzebne w odbyciu podróży w czasie...

 

Śląski Wawel

Zamek Piastów Śląskich w Brzegu jest uważany za jeden z najpiękniejszych przykładów architektury renesansowej. Pierwsze wzmianki o nim pochodzą z 1235 roku, gdy był to niewielki dwór gotycki. Po wyodrębnieniu się księstwa brzeskiego, Ludwik I dokonał rozległej przebudowy. Powstała tu siedziba książąt brzeskich funkcjonująca aż do II połowy XVII wieku. Fragmenty pierwszej okazałej rezydencji widoczne są w skrzydle południowym, swą sławę zamek zawdzięcza jednak wyrafinowanemu gustowi późniejszych książąt: Fryderyka II i jego syna Jerzego II. W latach 1532 - 1582, projekty włoskich architektów, Jakuba i Franciszka Parr oraz Bernarda Niuron, budziły się stopniowo do życia. Efektem niemal 50 letniej pracy jest trzyskrzydłowy zamek z dziedzińcem zamkniętym krużgankami i kunsztowna brama wjazdowa. Ta ostatnia to rzeźbiarski fenomen. W dolnej kondygnacji wzorowanej na motywie antycznego łuku triumfalnego, dumnie wypina pierś Jerzy II wraz z małżonką, a ich giermkowie podtrzymują herby rodowe. Dodatkowo dla podkreślenia swojego szlachetnego urodzenia, książę umieścił w trzeciej kondygnacji popiersia władców dynastii: pierwszych królów Państwa państwa pPolskiego i kKsiążąt śŚląskich. Nie zachował się niestety ozdobny hełm wieńczący bramę, jednak wciąż można podziwiać balustradę z kartuszem herbowym Jagiellonów według pieczęci koronacyjnej Zygmunta Augusta, swego czasu również herbu Rzeczpospolitej. Do bocznej części bramy przylega kościółek św. Jadwigi powstały za czasów Ludwika I. Dumny Jerzy II urządził tu mauzoleum dynastii, które rychło stało się największą nekropolią piastowską w Polsce. Zamek i kościół padł ofiarą pruskich bombardowań i od wtedy popadał stopniowo w zapomnienie. Dziś, choć daleki jest od kondycji w czasach swej świetności, odrestaurowany gmach wciąż robi wrażenie i nazywany jest śląskim Wawelem. Los książęcych grobowców ma się znacznie gorzej. Z 43 książęcych sarkofagów cudem uchowało się 22. Przeniesiono je z kościelnej krypty do zamkowych podziemi, gdzie wkraczają teraz nasi naukowcy.

 

Królewski Szczep Piastowy

Współczesne możliwości w dziedzinie genetyki genealogicznej mogą skazać wiele historycznych ksiąg na zatracenie, a Ksawerego z Zawiercia albo Zenona szewca przy odrobinie szczęścia można uznać za potomków Henryka I Brodatego. Nie takie intencje miał profesor Figlerowicz zabierając się w 2016 roku za projekt "Dynastia i społeczeństwo państwa Piastów w świetle zintegrowanych badań historycznych, antropologicznych i genomicznych”. Prędko okazało się, że na wyniki badań ma wpływ kilka nieprzychylnych czynników. Po pierwsze badania DNA można uznać za wymierne tylko jeżeli wszyscy Piastowie pochodzą z prawego łoża, bo jedynie chromosom Y przechodzący od ojca umożliwia genetyczną podróż do źródeł. Ponieważ ewolucja zachodzi w tempie ślimaczym, chromosom Y Zenona szewca i Mieszka I może być identyczny. Kolejną przeszkodą okazujeę się fakt, że burzliwe czasy wojen, niesnasek, rabunków nie szczędzących nawet grobowców, przyczyniły się do pomieszania zbezczeszczonych szczątków, lub w jeszcze gorszym wypadku do ich zniknięcia. Tak więc naukowcy z namaszczeniem pobierają próbkę DNA, a po żmudnych badaniach laboratoryjnych okazuje się, że delikwent to średniowieczny Zenon szewc, a nie żaden Piast. Profesor Figlerowicz nie poddaje się jednak i z tym samym entuzjazmem podchodzi do każdej z pobranych próbek. Generalizując, rezultatem prowadzonych badań ma być odpowiedź na filozoficzne pytanie o nasze pochodzenie. Czy Piastowie wywodzili się z rodzimej ludności, czy może wpadli tu z hukiem na czele Słowian, albo jeszcze w ogóle skąd inąd. Cofając się z kolei do początków naszej ery, porównując próbki z różnych stuleci, możemy dowiedzieć się kto biegał z dzidą w miejscu wrocławskiego Ssky Ttower i czy 1000 lat później biegał tu jego potomek, czy już zupełnie fizycznie i kulturowo odmienny imigrant. Efekty wstępnych badań okazały się zdumiewające, ale choć pękacie z ciekawości, my Wam już nic nie powiemy. Z kolei gorąco zachęcamy do śledzenia postępów projektu profesora Marka Figlerowicza.

 

Brzeski Ojciec Królów

Nawiązując do prawości piastowskich żon, przewrotnie można rzec, że Ludwik I charakterem zupełnie nie przystawał do ojca - Bolesława III Rozrzutnego. Potomkowi Księcia o wiele mówiącym przydomku, Brzeg zawdzięcza swoją świetność. Ludwik I, uosobienie gospodarza doskonałego, wykształcony i oszczędny, objął władzę w wieku lat 40 i natychmiast pomógł księstwu wynurzyć się z otchłani zastoju. Spłacił długi, stronił od wojen i otaczał się jedynie osobami światłymi, do których grona niewątpliwie należał. Jako jeden z pierwszych ludzi w Polsce zajmował się archeologią, a upust swojej pasji dał 8 km za Brzegiem, we wczesnośredniowiecznym drewnianym Grodzie Ryczyńskim. Księcia wysoce ceniono na dDworze kKrólewskim, co on umiejętnie wykorzystał wydając swe wnuczki za najlepsze możliwe owego czasu partie. Tak też Ludwik I stał się źródłem dla rzeki błękitnej krwi płynącej poprzez europejskie mocarstwa, bowiem Elżbieta - wnuczka jego wnuczki, została 100 lat później "matką królów" - żoną Kazimierza Jagiellończyka. Od tej pary królewskiej genealogicznie pochodzą wszyscy obecnie panujący monarchowie w Europie. Wróćmy jednak do schyłku średniowiecza. Oto panująca dynastia Piastów Polskich wygasa wraz ze śmiercią Kazimierza Wielkiego w 1370 roku, co najpewniej strapiło ówczesnych jej przedstawicieli. Wśród nich znajdował się również Ludwik I. Dołożył on wszelkich starań by uchronić ród od zapomnienia i w ramach manifestacji świetności Piastów Śląskich zlecił spisać "Kronikę Książąt Polskich". Utworzył także kult świętej Jadwigi, by propagować sakralizację członków rodziny. Być może nieobce mu były sekrety długowieczności, bowiem szczęśliwie dożył 81 lat. Wspaniały zamek, szkoła duchowna - Kolegiata Św. Jadwigi, kościół farny Św. Mikołaja, biblioteka, a także wiele przywilejów nadanych mMiastu, Brzeg zawdzięcza niemal całej 2. połowie XIV wieku jego światłych rządów.

Tymczasem Brzeg to tylko jeden punkt na mapie Aglomeracji Wrocławskiej, a są ich setki. Jeżeli pragniecie poznać ten obszar bliżej z punktu widzenia historyka, artysty, rowerzysty lub po prostu żarłoka, zapraszamy Was do przyjrzenia się trasom oferowanym przez Footsteps.